foto1
Obozy narciarskie
foto1
Integracyjne Rajdy Mechanika
foto1
Wyprawy w góry
foto1
Piesze Rajdy Mechanika
foto1
Rowerowe Rajdy Mechanika
+48 13 43 215 61
muksmechanik@interia.pl

DSCN9532Kolejna wyprawa rowerowa za nami... Plan przejazdu wzdłuż części wybrzeża Morza Bałtyckiego pojawił się u mnie już wcześniej i doczekał się realizacji. Co prawda miało zacząć się w Tallinie jednak nie udało nam się tam dostać autobusem z Warszawy ponieważ żaden przewoźnik nie chciał nam zabrać naszych rowerów no a bez nich co to wybyła za wyprawa ....rowerowa. Natychmiast wcieliliśmy do realizacji plan B i po dostaniu się do Elbląga /dziwne że autobusem/ zaczynamy naszą kolejna przygodę rowerową. Od tego momentu będziemy poruszać się częścią trasy Eurovelo 13 /bo cała liczy ponad 10000km / zwanej „szlakiem żelaznej kurtyny”. Korzystając z wakacyjnej „promocji” na wizy rosyjskie wjeżdżamy do obwodu kaliningradzkiego i podążamy do Kaliningradu. Zwiedzamy królewskie ładnie zadbane miasto, oglądamy statki muzea w porcie i ruszamy w kierunku Narodowego Parku Mierzei Kurońskiej. Wydmowa Mierzeja Kurońska zwana także „ Neringa” oddziela M. Bałtyckie i Zalew Kuroński na długości 98 km której część należy do Rosji a część do Litwy. Neringa wpisana jest na listę UNESCO. Odcinek tej trasy zaoferował nam niezwykle szeroki wachlarz krajobrazów, kultur i historii a także możliwość przejechania przez trzy kraje. Chociaż podczas „Zimnej Wojny” nie zbudowaniu tu żadnych murów, ogrodzeń to jednak duże obszary wybrzeża były niedostępnymi obszarami wojskowymi/podobnie jak w Polsce/ i zostały otwarte w ostatnich latach. Przejeżdżając przez te tereny mieliśmy okazje spotkać wiele miejsc przypominających o tym ponurym okresie w dziejach ludzkości. Kolejnym miejscem które zwiedzamy jest Kłajpeda. To duże portowe miasto gdzie mamy okazje zwiedzić kilka żaglowców cumujących w porcie, kameralną część starego miasta z charakterystycznymi wąskimi uliczkami i kamienicami. Wjeżdżamy na Łotwę, poruszamy się teraz po historycznej części Łotwy Kurlandii. Mijamy Lipawę kierując się do Jurkalane.

Jurkalańskie blefy to najbardziej malownicza część wybrzeża łotewskiego z cichymi plażami nietkniętych przez cywilizację i urwiskami o wysokości 20 m. Kolejnym miejscem na naszej drodze jest Windawa –Ventsplis. To także duże portowe miasto z ładną drewnianą zabudową a co nam rzuciło się w oczy bardzo zadbane, czyste z mnóstwem zieleni. Ciekawostką jest to że, po ponownej okupacji sowieckiej w 1945 miasto było ośrodkiem masowych ucieczek przez Bałtyk ludności łotewskiej do Szwecji, dla upamiętnienia tego okresu znajduje się pomnik ofiar ucieczek. Spędzamy noc /której nie ma bo o 23-iej jeszcze bardzo a bardzo jasno/ nad jeziorem. Dalej podążamy wzdłuż wybrzeża Bałtyku i docieramy na przylądek Kolka. Najbardziej wysunięta cześć Łotwy gdzie zderzają się fale morza bałtyckiego i zatoki ryskiej. Zażywamy kąpieli , jemy obiad i ruszamy w kierunku Rygi ale wcześniej mijamy Jurmałę wydzielone miasto, kiedyś cześć Rygi .Bardzo uznane uzdrowisko, mekka rosyjskich bogaczy. Ryga niestety przywitała nas deszczem i znacznym ochłodzeniem. Zostawiamy sakwy na kampingu i swobodni ruszmy na Rygę. To stare zabytkowe miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Położone nad Dźwiną jest głównym ośrodkiem gospodarczo przemysłowym, kulturalnym i naukowym Łotwy. Cudowne secesyjne kamieniczki, odczuwalny klimat starego miasta, przemierzamy ogromny niepowtarzalny ze względów architektonicznych i niespotykany u nas bazar ze wszelkimi dobrodziejstwami jakie daje ziemia, jemy tradycyjny obiad w „Kafejnicy” i szykujemy się do zmiany kierunku jazdy powrotu do domu. Szkoda ze musimy tak szybko wracać. W drodze powrotnej zaglądamy jeszcze do Kowna. Kończymy jazdę w Suwałkach na dworcu kolejowym i udajemy się do Warszawy gdzie mamy transport do Krosna. Dwanaście dni na rowerze, przejechanie 1200km, uczta dla oczu, dla duszy. Nie odnotowaliśmy żadnych awarii, super pogoda /poza jednym deszczowym dniem/, jechaliśmy po doskonale przygotowanych kilkudziesięciokilometrowych ścieżkach rowerowych ale i również po bezdrożach których niestety na Litwie jak i Łotwie nie brakuje. Bezwzględnie należy unikać na mapie dróg w kolorze żółty na nie daj Boże w białym bo to nie drogi tylko klepiska. Spaliśmy jak zwykle w różnych dziwnych miejscach/wiaty, wydmy, pospolite krzaki/ ale było jak zwykle uroczo. Za rok pewnie tez ruszymy. Dalej razem Artur, Grześ i Krzyś.

   
  07.12.2019 Ferienhaus Ostsee

Przyjaciele